[Refren]
Musiałem skończyć pracę
Objawił mi się buch
Rap po godzinach
Byłem tu i tam i z nią i sam
I nigdy nie było tak samo
W końcu zobaczą nas
Codziennie ten sam dialog
Nadal mnie goni czas
Muszę to pchać jak czołg
Biorę ten styl na bary
[Zwrotka 1]
Zobaczę cały las
Patrzę na horyzont
Byłem z nią tam gdzie piach i tam gdzie woda
Codzień się czuję w podróży
Nie mogę zboczyć z trasy
Chujowy rap juz nudzi
Kolejny programik, nie mogę przetrawić
Nie mogę już dłużej tak kluczyć
To nieistotne czy trafi, nie mogę nic dusić
[Refren]
Musiałem skończyć pracę
Objawił mi się buch
Rap po godzinach
Byłem tu i tam i z nią i sam
I nigdy nie było tak samo
W końcu zobaczą nas
Codziennie ten sam dialog
Nadal mnie goni czas
Muszę to pchać jak czołg
Biorę ten styl na bary
[Zwrotka 1]
Typy i tak nie ogarną układu
Gubisz rytm bo nie cztery na cztery
Trzy po trzy więcej nie umieli
Nie chciałem żyć tak jak powiedzieli
Budzę się z nią i wszystko jest git
I nie obchodzi co tam sobie seplenisz
Wstałem dziś rano, zrobiłem bit
Wstałem dziś i zrobiłem trening
Dobrze, że mogę ten dzień docenić
Wszystko na miejscu ale chciałbym więcej
Typów pasja chyba w chuja cięcie
Ja bez pretekstu, więc ciągle wiercę
Brak kontekstu ich słowa a gesty
Brak pomyślunku wasz główny problemik
Wysoko inaczej nie umiem mierzyć
Muszę zebrać co się kurwa należy
[Refren]
Musiałem skończyć pracę
Objawił mi się buch
Rap po godzinach
Byłem tu i tam i z nią i sam
I nigdy nie było tak samo
W końcu zobaczą nas
Codziennie ten sam dialog
Nadal mnie goni czas
Muszę to pchać jak czołg
Biorę ten styl na bary












